Prawa rynku pracy a tok kształcenia

Praca staje się obecnie dobrem społecznym, ale nie oznacza to, że jest jednocześnie dobrem trwałym. Wręcz przeciwnie, czasy współczesne skłaniają raczej do refleksji nad tym, że równie szybko może pracę zdobyć jak i ją stracić. Sytuacji nie poprawia fakt istnienia światowego kryzysu, który wymaga od pracowników stałego kształcenia, powiększania swoich umiejętności i doświadczeń, uczestnictwa w kursach i szkoleniach oraz wszelkiego rodzaju praktykach. Niektóre z nich są finansowane z własnej kieszeni pracownika, inne opłaca zakład pracy, jeszcze inne są w całości organizowane i finansowane z różnych organizacji unijnych. Dzięki temu podnoszą się nie tylko kwalifikacje pracownika, ale i jego wartość osobista na rynku pracy. Każdy pracodawca woli bowiem zatrudnić kogoś doświadczonego, a już najlepiej doświadczonego i z licznymi kursami oraz umiejętnościami dodatkowymi. Synonim pracy utożsamiany z bogactwem i szczęściem oraz stabilnością finansową wydaje się więc w tych warunkach nieco naciągany, bowiem pracownik nierzadko do pracy musi dołożyć własne pieniądze, poświęcić swój czas a niekiedy i życie prywatne, jeśli chce zrobić szybką karierę. Niestety współczesny rynek rządzący pracą dosłownie wymusza na pracownikach owy tok kształcenia, w przeciwnym wypadku stają się oni bowiem w sumie bezwartościowi dla pracodawcy, który bez problemu może ich zastąpić sztabem ludzi młodych, pełnych entuzjazmu i z odpowiednimi kwalifikacjami, choć niekiedy bez żadnego doświadczenia, co jednak nie jest zbyt wielkim problemem.


| | |